Zacznijmy od samej firmy. Jej jeszcze nie ma i każdy kto rozumie jaki będzie jej cel, rozumie również, że na tym etapie być jej nie może. Jest ruch społeczny i są dobrowolne składki od entuzjastów. 

 

 

Strona w modyfikacji...

 

 

Dla każdego, kto zapoznaje się z tą ofertą jest oczywiste, że na tym etapie projekt jest wyłącznie wizją, która wcale nie musi się ziścić. Ale spekulacje, czy uda się uzyskać zgodę jakiegoś kraju na realizację Paradise tak na prawdę na tym etapie nikomu nie są potrzebne. W tym projekcie jest zaledwie kilka rzeczy pewne i jedną z nich jest powstanie giełdy, na której Paradise będzie notowane. Jeśli celem jest realizacja własnego państwa, to musimy również mieć własną giełdę.

 

Pewne jest również to, ile będzie na niej notowanych akcji w pierwszym etapie. Oprócz 3.000.000.000 akcji, które otrzymają klienci, będzie od pierwszego notowania, ale w różnych cenach ustawione na sprzedaż kolejne 6.000.000.000 akcji. Łącznie więc dziewięć miliardów. Krzysztof Perz zakupi kolejne 8.000.000.000, oraz inni kluczowi założyciele 3.000.000.000. Razem dwadzieścia miliardów akcji. Cena wystawianych akcji przez spółkę - sto milionów na każdy poziom - będzie zaczynać się od 0.10USD do 6.00USD i bedzie na kolejnych poziomach leżeć tak długo, dopóki wszystkie akcje z tej ceny nie zostaną sprzedane. Przez cztery tygodnie przed pierwszym notowaniem akcji będzie możliwy handel prawami poboru.

 

Zostawmy na chwilę akcje i ich notowania. Zadajmy sobie pytanie, co jest potrzebne, aby tego rodzaju projekt miał jakiekolwiek szanse na akceptację. Umieściliśmy go już w kategorii "rewolucja społeczna". Co jest potrzebne, aby rząd w jakimkolwiek kraju spojrzał na ten projekt przychylnie? Powiedzmy, że przeprowadzimy sondaż poparcia. Dziś byłoby zerowe. Co zrobić, aby sięgnęło 70 - 80 procent poparcia? Jest dość prosty sposób. Wyobraźmy sobie jednego z najbogatszych ludzi na świecie, który większością swojego majątku gwarantuje społeczny sukces.

Wyobraźmy sobie, że bierzemy na cel Grecję i chcemy przekonać naród grecki do poparcia zmian w konstytucji, które umożliwią powstanie Paradise na ich terenie. Powiedzmy na Krecie. Zaproponował bym Grekom w zamian za mniej więcej połowę Krety tysiąc akcji Paradise na osobę, plus pięć miliardów dla Państwa. Gdyby Grecy w referendum opowiedzieli się za całą Kretą, każdy Grek od niemowlaka po starca otrzymał by dwa tysiące akcji, a Grecja jako państwo dodatkowo piętnaście miliardów.

Każdy, kto rozumie sposób wyceny akcji i spekulacyjny potencjał tej oferty zdaje sobie sprawę, że już same podjęcie negocjacji w sprawie referendum doprowadzi do znaczącego wzrostu wartości akcji. Tuż przed referendum cena akcji sięgnie kilkunastu dolarów za sztukę. Skąd ta pewność? Z "mechanizmu wartości", który zaimplementuję.

Mianowicie całe moje 8.000.000.000 akcji będzie stanowiło gwarancję dla narodu, że cena akcji w okresie pierwszych siedmiu lat od powstania Paradise osiągnie minimalną wartość dwudziestu dolarów za sztukę. Dla ludzi będzie to oznaczało, że jeden z najbogatszych w tym momencie ludzi na świecie, prawie całością swojego majątku im to gwarantuje. I ta gwarancja jest kolejnym absolutnie pewnym elementem tej propozycji.

Oznacza to, że każda grecka cztero osobowa rodzina otrzyma 160.000USD w przypadku zgody na całą Kretę. Dodatkowo rząd Grecji będzie największym akcjonariuszem Paradise i będzie miał w związku z tym dużą kontrolę. Jestem więcej niż pewny, że co najmniej osiemdziesięcio procentowe poparcie mam zagwarantowane. Ostatecznie nie wiem jednak, czy zrealizuję projekt w Grecji, w Polsce, w Afryce, czy na Madagaskarze. W każdym z tych miejsc oferty będą inne. Przykładowo w Polsce nie było by mowy o akcjach dla rządu, a z racji 4-krotnie większej liczby ludności moglibyśmy rozważać tylko 500 akcji na osobę. Ale to wciąż czterdzieści tysięcy USD dla całej rodziny. Co jeszcze wpływa na tę różnicę? Przede wszystkim kwestie geopolityczne. Polska nie jest idealnym krajem do realizacji tego projektu. Wszyscy będą przeciwni. Niemcy, Rosja, Francja. Dla każdego z tych krajów Polska stała by się zbyt silna. W przypadku Grecji tak mocno by już to nie oddziaływało. A realizacja projektu na Madagaskarze zupełnie tego rodzaju kwestie pomija. Tak na prawdę realizacja projektu w Polsce jest w grze tylko dlatego, że główny organizator myśli i marzy po polsku.

 

I na koniec dość ważna i osobista dygresja. W ostatnich tygodniach wokół projektu pojawiło się wielu mądrych ludzi obdarzonych "mocami", których nie posiadam. Nie macie pojęcia jak bardzo sobie to cenię. Wszyscy oni, ale przede wszystkim specjaliści zajmujący się sprzedażą starają się odwieść mnie od prezentacji niektórych elementów strategii. Głównie chodzi o ujawnienie majątku, jaki ten projekt przyniesie. O to, że z natury rzeczy w przypadku sukcesu stanę się najbogatszym człowiekiem na świecie. Rozumiem, że wielu - przepraszam za to wyrażenie, ale jako nieśmiały introwertyk sobie pozwolę... - samców alfa może to rozdrażnić. Ja jednak postanowiłem się uprzeć, ponieważ mój sposób pojmowania świata oparty jest wyłącznie na logice. A ona w tym przypadku jest bezwzględna. Nie da się pominąć elementu który jest kluczowy dla sukcesu. Bez społecznej gwarancji twórcy projektu, społeczeństwo nigdy go nie poprze. Aby zrozumieć na czym polega sukces tego przedsięwzięcia, musicie użyć wyobraźni, aby przenieść się w czasie. Wyobraźcie sobie, że dziś w Grecji ktoś taki jak - powiedzmy Bill Gates całym swoim majątkiem gwarantuje Grekom, że każdy z nich otrzyma 40.000 euro jeśli poprą ten projekt. I że jest to gwarantowany zakład, w którym cały majątek Bila przejdzie na ludzi, o ile średnia miesięczna cena ważona obrotami w ciągu siedmiu lat nie osiągnie minimum 20 euro. Tylko tego typu gwarancja będzie miała moc przezwyciężenia społecznego bezwładu i skłoni ludzi do masowego poparcia. Każdy, kto będzie chciał zrealizować ten projekt bez tego typu społecznej gwarancji będzie oszustem, którego głównym celem będzie realizacja spekulacyjnego zysku. Reasumując. Drogie samce alfa. Ja i tak całą tę kasę stracę. Prawa spekulacji są nieubłagane. Cena nigdy nie pozwoli mi obronić tego majątku. Zakupię więcej akcji. Może kilkaset milionów, może miliard. I tego nie stracę. Ale osiem miliardów akcji jest gwarancją społeczną i ta gwarancja przepadnie. Albo i nie...  Załóżcie się o to ze mną... :)